poniedziałek, 9 kwietnia 2012

“Uwielbienie – utracony klejnot ewangelicznego chrześcijaństwa”

“Popadamy w okropny stan, bracia, kiedy potrafimy racjonalnie wytłumaczyć wiarę chrześcijańską. Tak samo obawiam się racjonalizmu ewangelicznego, jak i liberalizmu; jedno i drugie wiedzie w tę samą stronę. W Stanach Zjednoczonych mamy nową szkołę myślenia, która może nosić różne nazwy. Jest nazywana nowym ewangelikalizmem, ale to jest neoracjonalizm. Ewangeliczny racjonalizm, który próbuje wytłumaczyć wszystko, wyklucza tajemnicę i z życia, i z uwielbienia. Kiedy odrzucasz tajemnicę, odrzucasz także Boga. Na krótko może będziemy zdolni do zrozumienia Go w jakimś wymiarze, ale nigdy nie zrozumiemy Boga w pełni. Musi być zawsze ta nabożna cześć w duchu, która mówi „Ach Panie Boże, Ty wiesz!” To powoduje, że stoimy w milczeniu, z zapartym tchem lub na kolanach w obecności tego niesamowitego Cudu, tej Tajemnicy, niewysłowionego Majestatu, przed którym prorocy padali, przed którym Paweł, Jan i reszta padli jak nieżywi, przed którym Izajasz cofnął się wołając: jestem człowiekiem nieczystych ust.”

Cóż zatem wyraża uwielbienie? „Pełne pokory, a jednocześnie rozkoszne poczucie nabożnej
czci, pełne podziwu i zadziwiającego cudu”. Jest rzeczą przyjemną uwielbiać Boga, ale to wymaga
również uniżenia; człowiek, który nigdy nie doświadczył uniżenia w obecności Bożej, nigdy nie
będzie Boga wielbił. Może być członkiem Kościoła, trzymać się zasad, być zdyscyplinowany i płacić dziesięcinę, jeździć na konferencje, ale nigdy nie będzie uwielbiał Boga, dopóki się głęboko nie uniży.
„Pełne uniżenia, a jednocześnie rozkoszne poczucie pełne podziwu i nabożnej czci” W dzisiejszych
czasach zupełnie brakuje nabożnej czci należnej Bogu. We współczesnym Kościele Chrystusa jest
bardzo mało poczucia nabożnej czci pełnej podziwu.

Zachęcam do przeczytania bardzo wartościowego artykułu - “Uwielbienie – utracony klejnot ewangelicznego chrześcijaństwa”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz