czwartek, 17 maja 2012

Grzech skierował nasz wzrok na nas samych

Również nasz Pan zawsze patrzył na Boga. "Spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom". /Mat.14.19/ Rzeczywiście, Jezus nauczał tego, że gdy dokonywał swych dzieł, zawsze miał swe wewnętrzne oczy nakierowane na Swego Ojca. Jego moc pochodziła z ciągłego spoglądania na Boga. /Jn.5.19-21/
W pełnej zgodzie z tymi paroma cytowanymi tekstami znajduje się cała zawartość natchnionego Słowa. List do Hebrajczyków, wzywając nas do podjęcia biegu życia, streszcza to w słowach: "Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala". /Hbr.12.2/ Z tego dowiadujemy się, że wiara nie jest jednorazowym aktem, lecz jest ciągłym spoglądaniem serca na Bożą Trójcę.

A więc wiara jest nakierowaniem uwagi serca na Jezusa. Jest to wznoszenie się umysłu, aby "zobaczyć Baranka Bożego" i nigdy nie ustającym patrzeniem na Niego przez resztę naszego życia. Na początku może to być trudne, ale będzie to coraz łatwiejsze, w miarę jak będziemy niewzruszenie patrzeć na Jego cudną Osobę w uciszeniu i bez napięcia. Różne rzeczy odrywające uwagę mogą nam przeszkadzać, ale gdy serce jest całkowicie Jemu oddane, wówczas po każdym krótkim oderwaniu się od Niego, nasza uwaga będzie znów powracać i koncentrować się na Nim, jak wędrujący ptak, który powraca do swego gniazda. 

Chciałbym szczególnie podkreślić to oddanie się, ten wielki dobrowolny akt, który nastawia serce, by pragnęło zawsze spoglądać na Jezusa. Bóg przyjmuje tę chęć jako nasz wybór, i ma wzgląd na tysiące przeszkód, które w tym złym świecie nie dają nam spokoju. Pan wie, że mamy serca nakierowane na Jezusa. Wiedząc o tym możemy pocieszać się, że kształtuje się w nas przyzwyczajenie duszy, które po pewnym czasie stanie się rodzajem duchownego odruchu nie wymagającego żadnego świadomego wysiłku. 

Wiara jest cnotą zwracającą najmniej uwagi na siebie. Z natury nie jest świadoma swego istnienia. Tak jak oko, które widzi wszystko, co jest przed nim, a nie widzi siebie, tak i wiara zajmuje się Przedmiotem, na który jest nakierowana i nie zwraca żadnej uwagi na siebie. Gdy spoglądamy na Boga, nie widzimy siebie samych - oto błogosławione wyzbycie się siebie. Człowiek, który wytęża swoje siły, aby być czystym i nie osiąga niczego poza kolejnymi upadkami, doświadczy prawdziwej ulgi, gdy przestanie cerować swoją duszę i zacznie spoglądać na Tego, który jest doskonały. Podczas, gdy będzie spoglądać na Chrystusa, wszystkie rzeczy, które przez tak długi czas starał się bezskutecznie rozwiązać, zaczną się w nim rozwiązywać. To Bóg będzie sprawiać w nim chcenie i wykonanie. 

Wiara sama w sobie nie jest żadną zasługą. Cała zasługa tkwi w tym Jedynym, na którego wiara jest skierowana. Wiara z powrotem kieruje nasz wzrok we właściwą stronę, odwraca nasz wzrok od nas samych, a. kieruje na Boga. Grzech skierował nasz wzrok na nas samych i doprowadził do oddawania chwały sobie samemu. Niewiara postawiła własne "ja" tam, gdzie powinien być Bóg i jest niebezpiecznie bliska grzechu Lucyfera, który powiedział: "Powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron". /Iz.14.13/ Wiara spogląda na zewnątrz, a nie do wewnątrz i podporządkowuje temu całe życie. 

To wszystko może wydawać się zbyt proste. Lecz nie musimy się z tego tłumaczyć. Dla tych którzy chcą wspinać się po pomoc do nieba lub zejść do piekła, Bóg mówi: "...słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. A jest to Słowo wiary..." /Rzym.10.8/. Słowo nakłania nas, abyśmy podnieśli swoje oczy na Pana, a wtedy zacznie się wspaniałe działanie wiary. 

A.W. Tozer z książki Szukanie Boga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz