środa, 24 października 2012

Boże miłosierdzie nie jest chwilowym nastrojem

Ojcze nasz. Twoja mądrość budzi w nas podziw, Twoja moc napełnia nas strachem, a Twoja wszechobecność czyni każdą piędź ziemi świętą. Jak możemy Ci się wywdzięczyć za Twoje miłosierdzie, którego nie skąpisz najlichszym naszym potrzebom, który przydajesz piękna prochom, radości - lamentom, a trudy przyozdabiasz w szatę chwały. Wychwalamy i błogosławimy Twe miłosierdzie przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.
 
Gdy przez krew wiecznego przymierza, my, kiedyś dzieci ciemności, dobrniemy wreszcie do domu światła, posiądziemy dla naszych harf tysiące strun. Lecz najsłodszą okaże się. struna najdoskonalej wychwalająca miłosierdzie Boże. Z jakiej racji mamy się tam znaleźć? Czyż przez swe grzechy nie uczestniczyliśmy w strasznej rebelii, usiłującej obalić Króla stworzenia? Czyśmy w przeszłości nie wtórowali światu, opanowanemu przez księcia zła i ducha nieposłuszeństwa? Czyśmy nie ulegali pożądliwościom naszego ciała? Czyż z natury nie jesteśmy dziećmi buntu, tak jak inni? Lecz my, którzyśmy swego czasu prowadzili walkę z Bogiem i byliśmy wyobcowani przez rodzące się w naszych umysłach czyny, zobaczymy Boga twarzą w twarz, a imię Jego zostanie wypisane na naszych czołach. My, którzyśmy zasłużyli na banicję, będziemy dopuszczeni do wspólnoty; my, którzyśmy zasłużyli na męki piekła, ujrzymy błogość nieba. A wszystko przez niezmierne miłosierdzie naszego Pana, za sprawą którego jutrzenka powita nas na wysokościach.

„Gdy wszystkie Twoje łaski, o mój Boże, Ujrzy moja unosząca się dusza, Zachwycony tym widokiem Zagłębię się w podziwie, miłości i wdzięczności.” Joseph Addison  Miłosierdzie jest atrybutem Boga, Jego nieskończoną i niewyczerpywalną energią, umożliwiającą Mu współczucie. Zarówno Stary jak i Nowy Testament głoszą miłosierdzie Boże, przy czym, Stary Testament poświęca mu czterokrotnie więcej miejsca. Powinniśmy na zawsze wyplenić rozpowszechnione a błędne mniemanie, jakoby sprawiedliwość i sprawowanie sądów charakteryzowało Boga Izraela, podczas gdy łaska i miłosierdzie znamionuje Pana Kościoła. Właściwie nie ma zasadniczych różnic między Starym i Nowym Testamentem. W Nowym Testamencie została pełniej rozwinięta prawda o odkupieniu, lecz w obu Testamentach przemawia ten sam Bóg, a to, co mówi, zgodne jest z tym, jaki jest. Gdziekolwiek i kiedykolwiek Bóg ukazuje się ludziom, postępuje niezmiennie tak samo, po Bożemu. Czy to w ogrodach Edenu, czy w Getsemani, Bóg jest zarówno miłosierny, jak i sprawiedliwy. On zawsze postępuje wobec ludzi w duchu miłosierdzia, a gdy Jego miłosierdzie zostaje wzgardzone - w duchu sprawiedliwości. Tak postępował w czasach przed potopem, tak samo wówczas, gdy Chrystus chodził po ziemi, tak samo czyni dzisiaj i to samo wiecznie będzie czynił - z tego tylko powodu, że jest Bogiem.

Jeśli będziemy pamiętać, że Boże miłosierdzie nie jest chwilowym nastrojem, lecz atrybutem wiecznego Boga, przestaniemy się obawiać, że któregoś dnia go zabraknie. Miłosierdzie nigdy się nie zaczęło - należy bowiem do wieczności. Dlatego też nigdy nie zaniknie. Nigdy nie będzie go więcej, ponieważ jest nieograniczone, i nigdy nie będzie go mniej, ponieważ tego co nieograniczone nie sposób zmniejszyć. Nic, co pojawiło się, lub pojawi w niebie, na ziemi lub w piekle, nie może odmienić niezwykłego miłosierdzia naszego Boga. Jego miłosierdzie jest wieczne, bez granic, przepełnione Jego litością i współczuciem.

A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

poniedziałek, 22 października 2012

Dobroć bez sprawiedliwości nie jest dobrocią

Sprawiedliwość w rękach Boga jest sposobem Jego istnienia - niczym innym. Gdy Bóg postępuje sprawiedliwie, to jest On po prostu Sobą. Tak jak złoto jest substancją nierozkładalną i nie może się zmienić, lecz w każdych warunkach jest złotem, tak i Bóg jest zawsze Bogiem całkowicie Bogiem i tylko Bogiem. I nie może być innym niż jest. Wszystko we wszechświecie jest dobre w tym stopniu, w jakim potrafi zadowolić naturę Boga, i złe, jeśli tego nie potrafi. Bóg sam w sobie jest samoistnym kryterium moralnej prawości i gdy osądza złych a nagradza prawych, to po prostu działa w Sobie właściwy sposób, nie podlegający oddziaływaniu czegokolwiek, co nie jest Nim. Wszystko co tu powiedziałem wydaje się odbierać powracającym grzesznikom nadzieję na obronę i usprawiedliwienie. Lecz to tylko pozór. Chrześcijański filozof i święty, arcybiskup Canterbury Anzelm widział rozwiązanie tego problemu w pozornej sprzeczności między sprawiedliwością i litością Boga. „Jak darujesz grzesznikowi - zapytywał Boga - jeśli cały jesteś sprawiedliwością i do tego najwyższą sprawiedliwością”? Następnie przyglądał się bacznie Bogu, wiedząc, że odpowiedź na to pytanie, całkowicie zależy od tego, jaki Bóg jest. Odkrycie Anzelma można sparafrazować następująco: Bóg jest jednolity, nie złożony ze zharmonizowanych ze sobą części, lecz z jednej substancji. W Jego sprawiedliwości nie ma niczego co by nakazywało Jemu litość. Dość rozpowszechnione widzenie Boga jako łaskawego sędziego, który zniewolony przez literę prawa, ze łzami i skrupułami skazuje człowieka na śmierć, jest niegodne prawdziwego Boga. Bóg nigdy nie dostarcza wewnętrznego rozdarcia, gdyż żaden atrybut Boski nie jest sprzecznym z jakimkolwiek innym Jego atrybutem.



Współczucie Boga wypływa z Jego dobroci, a dobroć bez sprawiedliwości nie jest dobrocią. Bóg ma dla nas względy, ponieważ jest dobry: lecz nie mógłby być dobrym, gdyby nie był sprawiedliwym. Kiedy Bóg karze złych - jest to sprawiedliwe, bo zasłużyli na karę; jeśli ich oszczędza - jest to również sprawiedliwe, bo zgodne z Jego dobrocią - konkluduje Anzelm. Zatem Bóg postępuje zgodnie ze Swą naturą, czyli, najwyższą dobrocią. Oto powód, dla którego szukamy zrozumienia, nie aby uwierzyć, lecz ponieważ już uwierzyliśmy. Prostego i zrozumiałego rozwiązania kwestii, jak Bóg będąc sprawiedliwym może usprawiedliwiać nieprawości, dostarcza nam doktryna o odkupieniu z grzechów. Głosi ona, że Bóg oszczędzając grzesznika na mocy dzieła odpokutowania przez Chrystusa, nie narusza sprawiedliwości, ale ją wypełnia.


Doktryna o zbawieniu przez odkupienie grzechów uczy, że litość tak długo nie jest wobec grzesznika efektywna, aż sprawiedliwość dokona swego dzieła. Sprawiedliwa kara za grzech została wykonana, gdy Chrystus umarł za nas na krzyżu. Dla ucha człowieka zmysłowego takie stwierdzenie może brzmieć nieprzyjemnie, lecz dla ucha wiary słowa te zawsze niosą słodycz. Miliony ludzi dzięki tej nowinie odrodziło się moralnie i duchowo, przeżyło swój wiek w pełni duchowej mocy i zmarło w spokoju, pokładając w niej ufność.


To przesłanie o spełnionej sprawiedliwości i o czynnym miłosierdziu, jest czymś znacznie większym niż ładną teorią o Bogu, gdyż obwieszcza fakt wielkiej wagi. Z powodu naszego grzechu wszyscy jesteśmy poddani śmierci; ta kara jest skutkiem konfrontacji naszej grzesznej natury ze sprawiedliwością. Gdy nieskończona prawość zderzyła się z naszą chroniczną i umyślną nieprawością, doszło między nimi do zaciekłej walki, którą wygrał Bóg, bo zawsze musi ją wygrać. Kiedy jednak skruszony grzesznik zdaje się w swym zbawieniu na Chrystusa, sytuacja moralna się odwraca. Sprawiedliwość staje wobec nowej sytuacji i ogłasza wyrok sprawiedliwy w stosunku do wierzącego. Wówczas sprawiedliwość przechodzi na stronę wierzących w Boga dzieci. Taki jest właśnie sens śmiałych słów Apostoła Jana: „Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” ( 1Jana 1:9 )


Lecz Boża sprawiedliwość na zawsze wymierzona jest przeciwko grzesznikowi. Wątpliwa i wątła nadzieja, że Bóg jest zbyt łagodny, aby karać bezbożników, stała się śmiertelnym opium dla świadomości milionów ludzi. Pomimo, że śmierć coraz bardziej pociąga ku sobie, a wezwanie do skruchy zignorowane przemija. Ucisza ona ich obawy i pozwala oddawać się wszelkim sprawiającym przyjemność nieprawościom. Jako odpowiedzialnym istotom moralnym, nie wolno jest nam bagatelizować sprawy własnej wiekuistej przyszłości.


„Jezusie, Twoja krew i prawość Są moim pięknem, moją szatą godową. Odziany w nią z radością podniosę głowę Pośrodku płonących światów. Śmiało będę stał w ten Twój wielki dzień. Któż może mnie oskarżać? Przez Twą krew i prawość jestem całkowicie uwolniony od grzechu i od strachu, od winy i od wstydu.” Hrabia N. L. von Zinzendorf


A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

piątek, 19 października 2012

Sprawiedliwość Boga

Ojcze nasz, kochamy Cię za Twoją sprawiedliwość, uznajemy słuszność i prawość Twych sądów. Twoja sprawiedliwość utrzymuje porządek wszechświata i gwarantuje bezpieczeństwo wszystkich, którzy w Tobie pokładają wiarę. Żyjemy, gdyż Ty jesteś sprawiedliwy i miłosierny. Święty, Święty, Święty, Panie Boże Wszechmocny, prawy we wszystkim co czynisz i święty we wszystkich Swych dziełach. Amen.

W natchnionym Piśmie świętym trudno jest rozróżnić sprawiedliwość od prawości. Z greckiego oryginału bywa ona tłumaczona raz jako sprawiedliwość, raz jako prawość - w zależności od upodobania tłumacza.


Stary Testament wywyższa sprawiedliwość poprzez piękny, jasny i barwny język, jaki cechuje najlepszą literaturę światową. Gdy Pan zapowiedział zniszczenie Sodomy, Abraham wstawił się za sprawiedliwymi w tym mieście, prosząc Boga, by nie działał bez namysłu jak człowiek w krytycznym położeniu: „O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czy Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie”?


Psalmiści i prorocy Izraela przedstawiali Boga jako najwyższego, absolutnego władcę, sprawującego sprawiedliwe rządy. „Obłok i ciemność wokół Niego, sprawiedliwość i prawo podstawą Jego tronu”.(Psalm 97:2). Długo wyczekiwany Mesjasz zapowiedziany był jako ten kto przyjdzie, by sądzić świat sprawiedliwie i wydać narodom bezstronny wyrok. Święci ludzie o czułych sercach, wstrząśnięci niesprawiedliwością władców, modlili się: „Boże, Mścicielu, Panie, Boże, Mścicielu ukaż się! Powstań Ty, który sądzisz ziemię, daj pysznym odpłatę! Jak długo występni o Panie, jak długo będą się chełpić występni”? (Psalm 94) To wezwanie należy rozumieć nie jako usprawiedliwienie osobistej zemsty, lecz jako tęsknotę za zwycięstwem moralnej sprawiedliwości w życiu społeczności ludzkiej.


Tacy ludzie jak Dawid lub Daniel przyznawali się do swej nieprawości, przeciwstawiając ją prawości Boga. W rezultacie ich pokutne modlitwy posiadały wielką moc i skuteczność działania. „U Ciebie, Panie, jest sprawiedliwość, a u nas na twarzach wstyd”.(Dan. 9:7) A gdy długo powstrzymywana sprawiedliwość Boża spłynęła na ziemię, Jan ujrzał zwycięskich świętych, trzymających harfy Boże i śpiewających pieśń Mojżesza i pieśń Baranka, których wspólnym tematem była Boska sprawiedliwość. „Dzieła Twoje, Panie, Boże Wszechwładny są wielkie i godne podziwu! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów! Któż by się nie bał, o Panie i Twego imienia nie uczcił? Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą bo ujawniły się słuszne wyroki Twoje”.(Apok. 15: 3,4)


Sprawiedliwość ucieleśnia ideał moralnej prawości, której przeciwieństwem jest nieprawość; nieprawość jest nieobecnością prawości w ludzkich myślach i czynach. Sądzenie zaś jest zastosowaniem prawości dla osiągnięcia celów moralnych; może ono być dla sądzonej jednostki przychylne lub nieprzychylne, w zależności od tego, czy jej sercem i czynami kierowała prawość czy nieprawość.


Czasami słyszy się powiedzenie: „Sprawiedliwość wymaga, aby Bóg to zrobił”. Jest to błąd w myśleniu i w słowach. Tak bowiem mówiąc, postulujemy że istnieje poza Bogiem jakaś sprawiedliwość, skłaniająca Go do działania. Tymczasem oczywiście nic takiego nie ma. Gdyby taka sprawiedliwość istniała, stałaby ponad Bogiem, gdyż tylko zwierzchnia władza może żądać posłuszeństwa. W rzeczywistości zaś, nie istnieje i nie może istnieć nic takiego, co byłoby poza Bogiem i choćby w najmniejszym stopniu mogło Go zmusić do czegoś. Wszystkie powody, dla których Bóg działa, tkwią w Nim samym. Nic z zewnątrz nie narusza istoty Boga, nic w niej nie ubywa ani się nie zmienia.


A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

czwartek, 18 października 2012

Zwyciężony rebeliant niechętnie godzi się uznać króla

Z bezinteresownością dobroci Boga zgadza się rozum, zaś mądrość moralna, która zna samą siebie, stoi na stanowisku, że postępowanie ludzi nawet najczystszych i najlepszych, jest pozbawione wartości. Gwarantem spełnienia naszych oczekiwań jest zawsze dobroć Boga. Nasza skrucha, mimo iż niezbędna, nie jest podstawą do żądania zadośćuczynienia, lecz warunkiem otrzymania wspaniałego daru wybaczenia, jaki nam Bóg w Swej dobroci ofiarowuje. Modlitwa też nie daje podstaw do roszczeń. Nie zobowiązuje ona Boga do niczego, ani nie czyni Go naszym dłużnikiem. Podobnie ma się rzecz z wiarą - jest ona po prostu naszym przeświadczeniem o Bożej dobroci, a jej brak jest odzwierciedleniem Świętej natury Boga.

Postawy nasze uległyby radykalnej zmianie, gdybyśmy potrafili uwierzyć, że żyjemy pod przyjaznym niebem, i że Bóg w niebie, mimo iż wyniesiony w mocy i w majestacie, pragnie byśmy byli Jego przyjaciółmi. Lecz grzech zrobił swoje: uczynił nas lękliwymi i zarozumiałymi. Lata sprzeciwu wobec Boga zaszczepiły w nas strach, którego nie sposób pokonać w krótkim czasie. Zwyciężony rebeliant niechętnie godzi się uznać króla, którego tak długo usiłował obalić. Lecz jeśli jego żal jest szczery i jeśli ufa on w miłosierdzie swego Pana, jego dawny zamiar puści Pan w niepamięć. Meister Eckhart zachęca nas, abyśmy pamiętali, że gdy wrócimy do Boga, nie będzie On nam wypominał naszych grzechów, nawet gdyby były liczne jak całe ludzkie plemię, lecz będzie się do nas odnosił z takim zaufaniem, jak gdybyśmy nigdy nie zgrzeszyli.

Ktoś, kto mimo swoich grzechów w przeszłości pragnie uczciwie pojednać się z Bogiem, może dręczyć się pytaniem: „Jeśli przyjdę do Boga, jak mnie przyjmie? Jak będzie ku mnie usposobiony? Jakim Go zobaczę”? Odpowiedź na nie brzmi: Bóg będzie taki sam, jak Jezus. „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”.(Jan 14:9) - powiedział Jezus. Chrystus chodził z ludźmi po ziemi, aby pokazać im jaki jest Bóg, i aby ukazać Jego stosunek do tych, którzy się co do Niego mylą. To tylko jedna z rzeczy, jakich dokonał Chrystus przebywając na ziemi w cielesnej postaci, lecz to wykonał doskonale.

Od Jezusa Chrystusa uczymy się, jak Bóg postępuje wobec ludzi. Ludzie zakłamani i z gruntu nieszczerzy - tak jak niegdyś widzieli Jezusa, widzą Go zimnym i wyniosłym. Lecz czyniący pokutę zobaczą Go litościwym, skruszeni grzesznicy ujrzą Go wspaniałomyślnym i łaskawym. Dla przestraszonych będzie On przyjacielski, a dla biednych duchem - wybaczający, dla ignorantów - wnikliwy, dla słabych - delikatny, dla przybyszów - gościnny.

Nasze postawy determinują to jak Bóg nas przyjmie. Mimo iż łaskawość Boga jest niewyczerpalną fontanną serdeczności, Bóg nie będzie się nam narzucał. Jeśli mamy być powitani jak Syn Marnotrawny, musimy wrócić tak jak on; a gdy tak przyjdziemy, nasz powrót - wbrew oburzeniu faryzeuszy i legalistów - zostanie uczczony muzyką i tańcami, albowiem Ojciec ponownie przytuli do serca swe dziecko. Wielkość Boga wzbudza w nas lęk, lecz Jego dobroć usuwa ten lęk. Bać się, lecz nie być przestraszonym - oto paradoks wiary.

„O Boże, moja nadziejo, moje niebiańskie odpocznienie, Całe moje szczęście na tej ziemi. Zaspokój moją dokuczliwą potrzebę: Objaw mi, o, objaw mi Swoją dobroć, Ukaż Swoje błogie oblicze, Światło wiecznego dnia. Przed mymi wiarą oświeconymi oczami Niech cała Twoja wspaniała dobroć przejdzie przede mną. Moim największym pragnieniem jest oglądanie Twojej dobroci. O, abym mógł ujrzeć Twoją uśmiechniętą twarz! Objaw Siebie w mojej duszy. Objaw Swą miłość, Swe chwalebne imię.” Charles Wesley

A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

wtorek, 16 października 2012

Dobroć Boga

O Panie, wyświadcz nam w swej dobroci przysługę. Postępuj z nami nie tak, jak na to zasługujemy, lecz według Twego Charakteru. Wtedy nie będziemy musieli niczego się obawiać ani na tym świecie, ani w tym, który ma nadejść. Amen.

Słowo „dobro” przez każdego niemal pojmowane jest nieco inaczej, dlatego ten rozdział powinien rozpocząć się od zdefiniowania Bożej dobroci. Znaczenie tej dobroci można ustalić jedynie poprzez podanie szeregu synonimów, oddalających się i powracających różnymi ścieżkami do wspólnego źródła.

Gdy teologia chrześcijańska mówi o dobroci Boga, nie utożsamia jej z Jego sprawiedliwością czy świętością. Jego świętość została ogłoszona przez niebiosa i po tym, jak Bóg objawił się ludziom, została powtórzona na ziemi przez świętych i mędrców. Na razie jednak zajmiemy się nie świętością Boga, lecz Jego dobrocią, co nie jest tym samym.

Dobroć Boga jest tym, co skłania Go do łaskawości, serdeczności, życzliwości i bezinteresowności wobec ludzi. Bóg ma czułe serce i zdolność współodczuwania, przez co wobec wszystkich istot moralnych jest zawsze otwarty, szczery i przyjazny. Z natury Swej skłonny jest do obdarowywania i radowania się szczęściem Swego ludu.

Każda strona Biblii implicite lub explicite głosi pochwałę dobroci Bożej, którą należy uznać za podstawę wiary równie niewzruszoną jak tron Boski. Dobroć Boga stanowi kamień węgielny wszelkiej zdrowej myśli teologicznej i jest niezbędna dla zachowania zdrowia duchowego. Dopuszczenie myśli, że Bóg mógłby nie być dobry, podkopałoby wszelkie nasze rozważania i doprowadziłoby do zaprzeczenia wszystkich ocen moralnych. Gdyby Bóg nie był dobry, nie istniałaby różnica między łagodnością a okrucieństwem: Wtenczas niebo mogłoby być piekłem, a piekło niebem.

Dobroć stoi za wszystkimi błogosławieństwami, jakimi Bóg nas obdarza. Bóg stworzył nas, ponieważ czuł w Swym sercu dobro, i odkupił nas dla tego samego powodu. Julian z Norwich, żyjąca 600 lat temu, widziała źródło wszystkich spływających na nas błogosławieństw w dobroci Boga. Rozdział szósty tej niezwykle pięknej i przemawiającej do uczuć książeczki, zaliczanej do klasyki chrześcijaństwa, „Objawienia Bożej Miłości” zaczyna się słowami: „Utwór ten został napisany, aby nauczyć nasze dusze mądrego trwania przy dobroci Boga”. Następnie wymienia ona dobrodziejstwa jakie uczynił dla nas Bóg, za każdym razem dodając „zrobił ze Swej dobroci”. Julian z Norwich przestrzega, że wszelka nasza działalność religijna oraz wszelkie zasoby łaski, jakkolwiek pożyteczne, są niczym, dopóki nie zrozumiemy, że za wszystkim tym kryje się nie zasłużona dobroć Boga.

Dobroć, będąca jednym z atrybutów Boga, pochodzi sama z siebie, nieskończona, doskonała i wieczna. Ponieważ Bóg się nie zmienia, niezmienna jest też czuła troska, jaką nas otacza. On nigdy nie był dla nas łaskawszy niż jest obecnie, ani nigdy nie będzie mniej łaskawy. Bóg jest bezstronny, działa nie licząc na żadne korzyści. Jego słońce świeci zarówno dla złego jak i dla dobrego, jego deszcz pada na sprawiedliwego i na niesprawiedliwego. Przyczyna Jego dobroci leży w Nim Samym. Jego dobroć otrzymują wszyscy bezinteresownie, bez względu na to, czy są w stanie zań się odpłacić, czy nie.

A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

poniedziałek, 15 października 2012

A imię Jego brzmi „Wierny i Prawdziwy”

Z obiektywnych faktów dotyczących Boga (natchnieni autorzy Pisma Świętego) wyprowadzili tysiące radosnych wniosków i odkryli dla nich praktyczne zastosowania. Księga Psalmów rozbrzmiewa płomiennymi podziękowaniami Bogu za Jego wierność. Nowy Testament rozwija temat lojalności Boga w Osobie Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa, który przed Poncjuszem Piłatem złożył dobre wyznanie, a w Apokalipsie widzimy Chrystusa jadącego na białym koniu ku tryumfowi, a imię Jego brzmi „Wierny i Prawdziwy”.

Pieśń chrześcijańska także sławi atrybuty Boga, a wśród nich wierność. W najlepszych hymnach kościelnych atrybuty Boskie stają się zdrojem, z którego tryskają radosne tony. W starych zbiorach hymnów - można jeszcze znaleźć pieśni bez tytułów, jedynie z podanym kursywą tematem, który może rozradować serca wiernych: „Ku czci wspaniałych, Bożych doskonałości”, „Mądrość, majestat i dobroć”. Wszechwiedza i niezmienność”, „Chwała, miłosierdzie i łaska”. Te przykłady zaczerpnąłem z psałterza z roku 1849, lecz każdy, kto zetknął się ze świętymi hymnami wie, że swymi korzeniami sięgają one wczesnych lat chrześcijaństwa. Od samego początku przeświadczenie o doskonałości Boga dawało wierzącym słodycz pewności i uczyło ich śpiewać.

Na Bożej wierności wspiera się cała nasza nadzieja na przyszłe błogosławieństwo. Jedynie wówczas, gdy Bóg jest wierny, Jego przymierza mają wartość i Jego obietnice zostaną spełnione. Tylko będąc całkiem pewni Jego wierności, jesteśmy zdolni żyć w pokoju i ze spokojem oczekiwać życia, które ma nadejść. Każdy człowiek może znaleźć własne zastosowanie dla tej prawdy i wyciągnąć z niej wnioski, podsuwane mu przez samą prawdę i widzenie własnych potrzeb. Kuszeni, niespokojni, bojaźliwi, zniechęceni mogą w wiedzy o wierności naszego Ojca Niebieskiego znaleźć nową nadzieję i otuchę. Bóg zawsze jest wierny swym obietnicom. Ciężko doświadczani synowie przymierza mogą być pewni, że On nie wycofa się z obietnicy swego miłosierdzia, ani nie sprzeniewierzy się Swej wierności. „Szczęśliwy  człowiek,  który  -nadzieją pokłada w Bogu Izraela, który uczynił niebo i ziemią, i morza, i cały ich orszak. Jego prawda jest zagwarantowana na wieczność. On zbawia zgnębionych i karmi biednych I dla nikogo Jego obietnica nie okaże się próżną.” Isaac Watts

 A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”

sobota, 13 października 2012

Wyolbrzymianie jednego atrybutu Boga prowadzi teologię na trzęsawiska

Sądzę, że można dowieść, że niemal każda z herezji, które na przestrzeni wieków dotykały Kościoła, spowodowana była przekonaniem na temat Boga niezgodnymi z prawdą, lub nadmiernym wyakcentowaniem pewnych autentycznych prawd o Bogu, przesłaniającym inne równie ważne prawdy. Wyolbrzymianie jednego atrybutu Boga kosztem pominięcia innego prowadzi teologię na trzęsawiska. Mimo iż o tym wiemy, aby nie ulec pokusie, stale musimy się mieć na baczności.

Biblia uczy na przykład, że Bóg jest miłością, co niektórzy przedstawiają w ten sposób, że w rzeczywistości zaprzeczają temu - czego Pismo również uczy - że jest On także sprawiedliwością. Inni z kolei kładą tak wielki nacisk na dobroć Boga, że zaprzecza ona Jego świętości, bądź też akcentuje Jego litość, niweczą Jego prawdę. Są też tacy, którzy pojmują suwerenność Boga w sposób niszczący, a przynajmniej niebezpiecznie pomniejszający Jego dobroć i miłość.

 

Właściwe spojrzenie na prawdę o Bogu otrzymamy jedynie wtedy, gdy ośmielimy się wierzyć we wszystko, co Bóg powiedział o Sobie. Człowiek bierze na siebie poważną odpowiedzialność, usiłując po swojemu przełożyć te z objawionych przez Boga właściwości, które z powodu swej niewiedzy uważa za budzące sprzeciw. Jedną z przyczyn tego może być ślepota duchowa. Nie musimy się obawiać, aby prawda była taka jak jest napisane. Między atrybutami Boskimi nie ma sprzeczności. Bóg jest jednolity. Nie może się rozdzielić, aby w danym momencie działać w oparciu o jeden atrybut, a zawiesić wszystkie inne. Wszystko, czym Bóg jest, musi harmonizować z tym, co Bóg czyni. Sprawiedliwość musi występować w litości, a miłość w sprawowaniu sądów. To samo dotyczy pozostałych atrybutów Boga.
 

Wierność Boga jest elementem prawdziwej teologii, dla wierzącego jednak stanowi coś znacznie większego: przekracza ona same procesy rozumienia i staje się ożywczym pokarmem dla duszy. Biblia nie tylko uczy prawa, lecz także wskazuje na sposoby jego zastosowania, leżące w interesach ludzkości. Natchnionym autorom Pisma Świętego, podobnie jak nam, nieobce były emocje, ponieważ nie izolowali się od życia, ale tkwili w samym jego środku. To, czego dowiedzieli się o Bogu, stawało się dla nich mieczem, tarczą, młotem, motorem ich działań, dobrą nadzieją i ufnym oczekiwaniem.

A.W. Tozer z książki „Poznanie Świętego”