czwartek, 12 lipca 2012

Bardziej wzniośle myślimy o Bogu, przyjmując, że jest On niepojęty

Nadal nie znamy istoty obserwowanych zjawisk.  Twarz zachowujemy dzięki przyjęciu żargonu nauki.  Pętamy potężną energię, przepływającą przez nasz świat, poddajemy ją kontroli w kuchni i w samochodzie, zmuszamy do pracy dla nas niczym Dżina z bajki o lampie Alladyna; ale nadal nie wiemy, czym ona jest. Sekularyzm, materializm i natrętna obecność rzeczy zagasiły światło w naszych duszach i przemieniły nas w pokolenie odmieńców - żywych trupów. Pokrywamy swoją straszliwą ignorancję słowami, ale wstydzimy się dziwić, lękamy się wydusić z siebie słowo „tajemnica”.

Kościół nie boi się uczyć doktryny Trójcy Świętej. Nie udając zrozumienia, dał jej swoje świadectwo i powtarzał to, czego uczy Pismo święte. Niektórzy zaprzeczają jakoby Biblia uczyła o Trójcy Świętej, uznając, że cała koncepcja Trójcy w jedności jest sprzeczna w sferze pojęć. Ale skoro nie potrafimy zrozumieć opadania liścia z drzewa przy drodze, ani wysiadywania jajka przez pliszkę w gnieździe naprzeciwko, dlaczego niezrozumienie pojęcia Trójcy Świętej miałoby nas tak niepokoić? Bardziej wzniośle myślimy o Bogu, przyjmując, że jest On niepojęty - ponad naszym zrozumieniem, niż gdy odbieramy Go w jakichkolwiek kategoriach naszej wyobraźni i stworzonego wedle naszego prostego rozumienia piękna”.- powiada Michał de Molinos. (Michał de Molinos - „Przewodnik duchowy”

Nie wszyscy, którzy na przestrzeni wieków nazywali siebie chrześcijanami, byli wyznawcami Trójcy Świętej, ale wiara w Trójcę Świętą od czasów apostołów świeciła nad Kościołem nowonarodzonych w jego wielowiekowej wędrówce, tak jak obecność Boga w ognistym słupie wznosiła się nad obozem Izraela, głosząc całemu światu „Oto lud mój”. Czystość i moc szły śladem tej wiary. Pod jej chorągwiami podążali apostołowie, ojcowie Kościoła, męczennicy, mistycy, twórcy hymnów wychwalających Boga, reformatorzy, ewangeliści przebudzeniowi, a pieczęć Boskiej akceptacji odcisnęła się na ich życiu i dziełach. W wielu kwestiach różnili się między sobą, łączyła ich jednak doktryna Trójcy Świętej.

To, co oświadcza Bóg, wierne serce wyznaje nie domagając się żadnych potwierdzeń. W rzeczywistości poszukiwanie potwierdzenia oznacza przyznanie się do wątpliwości, a otrzymanie potwierdzenia byłoby traktowane jako szczodre wynagrodzenie za wiarę. Każdy, kto posiada łaskę wiary, dostrzeże mądrość w śmiałych słowach jednego z Ojców wczesnego Kościoła: „Wierzę, że Jezus Chrystus umarł dla mnie, gdyż jest to niewiarygodne, wierzę, że powstał z martwych, gdyż jest to niemożliwe”.

Taka właśnie była postawa Abrahama, który wbrew przeciwnościom losu umocnił się w wierze, oddając chwałę Bogu. Taką postawę przyjął też Anzelm, „drugi Augustyn”, jeden z największych myślicieli ery chrześcijańskiej, który utrzymywał, że akt wiary musi poprzedzać wszelkie wysiłki zrozumienia. Refleksja nad objawioną prawdą niewątpliwie przychodzi po adwencie wiary, lecz wiara pierwej dociera do słuchających uszu niż do poznającego umysłu. Wierzący nie przemyśliwuje Słowa i nie dochodzi do wiary w wyniku procesu myślowego, ani nie szuka potwierdzenia wiary w filozofii czy w nauce. Jego wołanie brzmi: „O świecie, świecie, usłysz głos Pana. Niech Bóg okazuje się prawdomówny, każdy człowiek zaś kłamliwy”.(Rzym 3:4)

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

wtorek, 10 lipca 2012

Odpowiedź kryje się w wiecznej otchłani niewiedzy

„Skąd więc bierze się mądrość i gdzie jest miejsce rozumu? Zakryta jest przed oczyma wszystkich żyjących i zatajona przed ptactwem niebieskim. Otchłań i śmierć mówią: Słyszałyśmy wieść o niej na własne uszy.  Bóg wie o drodze do niej, tylko On zna jej siedzibę,” (Hiob 28:20 - 23)

Boże naszych ojców, w świetle wzniesiony na tron, jakże bogaty, jakże melodyjny jest język. A mimo to, gdy usiłujemy mówić o Twoich cudach, jakże ubogie wydają się nam nasze słowa i jak niemelodyjna zdaje się być mowa nasza. A gdy rozważamy niepokojące misterium Twojej jedynej Boskości, zamieniamy się w milczenie. Przed płonącym krzakiem prosimy Cię nie o rozumienie, lecz o możliwość właściwego wychwalania Ciebie, Jedyny Boże w Trzech Osobach. Amen.

Medytacja nad Trzema Osobami Boskimi jest spacerem odbywanym w myśli po ogrodzie położonym na wschód od Edenu i stąpaniem po jego świętej ziemi. Nasze najszczersze wysiłki, aby zrozumieć niepojętą tajemnicę Trójcy Świętej, muszą pozostać próżne i tylko najwyższa oddawana jej cześć może uchronić ją przed naszymi domniemaniami. Niektórzy, odrzucając wszystko, czego nie potrafią wyjaśnić, negują, że Bóg jest Trójcą. Poddając Najwyższe beznamiętnym, dostępnym oku skrupulatnym badaniom, twierdzą oni, że niemożliwe jest, aby Jeden mógł być zarazem Trzema. Zapominają, że wszystko wokół nas spowite jest mgłą tajemnicy. Niezdolni są uznać, że każde, nawet najpospolitsze zjawisko natury zanurzone jest w ciemnościach niewiedzy i nie lepiej jest wytłumaczone niż tajemnica Boga.

Każdy człowiek żyje wiarą: i niewierzący, i święty - pierwszy żyje wiarą w prawa naturalne, drugi w Boga. W ciągu swego życia każdy z nas ciągle coś przyjmuje bez możliwości zrozumienia tego. Największego mędrca może zbić z tropu jedno proste pytanie „A czym dana rzecz jest”?. Odpowiedź na nie kryje się w wiecznej otchłani niewiedzy, poza zasięgiem odkrywczych zdolności człowieka. „Droga tam Bogu wiadoma, On tylko zna jej siedzibę” (Hiob 28:20 - 23) - ale śmiertelny człowiek nigdy ich nie pozna. Thomas Carlyle, idąc śladami Platona, przedstawia dzieje pewnego myśliciela pogańskiego, który został nagle wyprowadzony z jaskini gdzie spędził młodość na odludziu, aby zobaczył wschód słońca. „Jakież było jego zdumienie”, relacjonuje Carlyle, „jego zdziwienie widokiem, który my codziennie kwitujemy obojętnością! Z otwartością dziecka, a zarazem z dojrzałością mężczyzny jego serce zapłonęło od tego widoku. Ta ukwiecona skalista ziemia, drzewa, góry, rzeki, wielomówne morze, błękit morza płynącego nad głową, mknący wiatr, ciemne, zbijające się w stada chmury, raz roznoszące ogień, a kiedy indziej grad i deszcz - czym jest to wszystko? Czym? Na dobrą sprawę jeszcze tego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy” (Thomas Carlyle Heroes and Hero Worship - Bohaterowie i ich czczenie)

Jakże się różnimy od tamtego poganina, będąc przyzwyczajeni do podobnych widoków i przemęczeni nadmiarem cudów. „Trudnych sytuacji unikamy nie dzięki wyższości naszego poznania, lecz dzięki większej lekkomyślności i beztrosce, czyli właśnie, przez brak rozeznania. To przez bezmyślność przestajemy się dziwić... Ogień z ciemnej, grzmiącej chmury nazywamy „elektrycznością” i uczenie rozprawiamy o niej i usiłujemy zrobić jej faksymile ze szkła i jedwabiu. Ale czym jest elektryczność? Skąd pochodzi? Dokąd zmierza? Nauka wiele uczyniła dla nas, ale biedna jest nauka, która ukrywa przed nami nieskończoność niewiedzy, której nie jesteśmy w stanie przeniknąć i nad którą cała nauka unosi się niczym rzęsa na wodzie. Świat, w którym żyjemy, mimo całej naszej nauki i osiągnięć poszczególnych nauk nie przestał być cudem - cudem niezwykłym, niezbadanym, magicznym, i więcej: taki jest dla tych, którzy myślą nad nim” - powiada Carlyle.

Te przenikliwe, niemal prorocze słowa napisane zostały przeszło wiek temu, ale żaden oszałamiający postęp w nauce i w technologu, jaki nastąpił od tamtego czasu, nie podważył i nie zdezaktualizował ani jednej joty z jego słowa.

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

poniedziałek, 9 lipca 2012

Bóg jest pojedynczy, nie złożony z części, jeden w sobie

Człowiek jest sumą części swego ciała, a jego charakter jest sumą tworzących go cech osobowości. U każdego człowieka są one różne i nawet u tego samego człowieka mogą się co jakiś czas zmieniać. Charakter człowieka nie jest stały, gdyż jego cechy i ich nasilenie nie są niezmienne. Pojawiają się one i mijają, nasilają się lub zanikają, wykazując znaczną dynamikę na przestrzeni życia osobniczego. Dlatego człowiek, który w wieku 30 lat jest uprzejmy i wyczulony na potrzeby innych, w wieku 50 lat może być okrutny i gruboskórny. Taka zmiana jest możliwa, ponieważ człowiek jest dziełem „zrobionym”, złożonym z wielu składników, jest sumą swoich cech charakteru.

Rzeczą naturalną i właściwą jest to, że myślimy o człowieku jako o dziele Bożej Mądrości. Jest on bowiem w równej mierze stworzony, co „zrobiony”. To, jak został on stworzony, jest jedną z niewyjawionych tajemnic Boga. Nie wiemy, jak został on przeniesiony z niebytu do bytu. Prawdopodobnie pozostanie to zagadką dla wszystkich z wyjątkiem Tego, który powołał człowieka do życia. Jednakże to, jakim Bóg uczynił człowieka, nie jest tajemnicą i mimo iż znamy tylko cząstkę prawdy, wiemy, że człowiek składa się z ciała, duszy i ducha, że obdarzony jest pamięcią, rozumem, wolą, intelektem, uczuciem, i że wszystko to nabrało znaczenia dzięki temu, że otrzymał on wspaniały dar świadomości. Wiemy także, że wszystkie te elementy wraz z rozmaitymi właściwościami temperamentu składają się na całość istoty ludzkiej. Wymienione cechy są darami Boga skomponowanymi wedle zasad nieskończonej mądrości i stanowią rdzeń najwznioślejszych symfonii stworzenia, sploty najwspanialszego gobelinu wszechświata.

Ale pamiętać musimy, że pomimo tego, iż w swoich rozważaniach posługujemy się stworzonymi przez Boga myślami i słowami, to jednak owe myśli i słowa nie są adekwatne do boskości. „Ojciec przez nikogo nie został uczyniony ani stworzony, ani zrodzony - powiada Credo Atanazego - Syn pochodzi od samego Ojca, nie jest uczyniony ani stworzony, lecz zrodzony. Duch Święty pochodzi do Ojca i Syna; nie jest ani uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzący”. Bóg istnieje w sobie i z siebie. Nie należy do nikogo. Jego substancja jest niewidzialna. Nie składa się z części, lecz jest pojedynczy w swojej jedności.

„Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży”. 1 Kor. 2:11

Doktryna Boskiej jedności oznacza nie tylko to, że Bóg jest jeden, lecz także, że Bóg jest pojedynczy, nie złożony z części, jeden w sobie. Jego harmonia nie jest wynikiem doskonałej równowagi Jego części składowych, lecz ich braku. Pomiędzy jego atrybutami niemożliwa jest sprzeczność. Nie potrzebuje On zawieszać jednego atrybutu, aby rozwijać inny, gdyż wszystkie Jego atrybuty stanowią jedność. Cały Bóg czyni wszystko, co czyni Bóg. Aby coś zrobić, Bóg nie rozdziela się na części, lecz w wykonaniu zamierzonego dzieła angażuje całą swą Osobę.

Przymiot, zatem, nie stanowi części Boga, lecz jest informacją o tym, jaki Bóg jest i - jak dalece potrafi sięgać nasz rozum - możemy powiedzieć, że przymiot mówi nam o tym, jaki jest Bóg, choć - jak starałem się to wyjaśnić - Bóg nie może nam dokładnie powiedzieć, jaki jest. To, czego świadom jest Bóg, gdy świadom jest siebie - wie tylko On. „Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży”. (Ps. 50,21) Jedynie równemu sobie Bóg mógłby przekazać tajemnicę swej Boskości, a sądzenie, jakoby Bóg mógł mieć kogoś równego sobie, jest absurdalne.

Atrybuty Boskie są znanymi nam prawdziwymi cechami Boga. Bóg nie posiada swych cech. Charakteryzują one to, co objawił nam o sobie. Miłość, na przykład, nie jest czymś, co Bóg posiada, co może rozpalić, zmniejszyć lub wygasić. Jego miłość jest sposobem, w jaki istnieje. Bóg kochając jest po prostu sobą. Podobnie ma się rzecz z pozostałymi Jego atrybutami.

Jeden Bóg! Jeden Majestat!
Nie ma innego Boga jak Ty!
Nieograniczona, nierozciągnięta Jedności!
Bezmierne Morze!
Wszystek żywot jest z Ciebie.
A Twoje życie jest pełną błogości Jednością.

Frederick W. Faber

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

czwartek, 5 lipca 2012

Bóg udzielił nam odpowiedzi na nasze pytania o Niego

Bóg udzielił nam odpowiedzi na nasze pytania o Niego. Nie wyczerpują one oczywiście wszystkich pytań, lecz są wystarczające, aby zaspokoić dociekliwość naszego umysłu i zachwycić nasze serca. Tych odpowiedzi udzielił nam poprzez przyrodę, poprzez Biblię i poprzez osobę swego Syna.

Myśl, że Bóg objawia się nam poprzez swe dzieła stworzenia, nie jest dziś zbytnio podtrzymywana przez chrześcijan, mimo iż została przedstawiona w natchnionych pismach, przede wszystkim zaś w starotestamentowych Księgach Dawida i Izajasza oraz w liście Pawła do Rzymian. Jaśniej objawienie zostało przekazane w Piśmie świętym: „Niebiosa głoszą chwałę Twoją, Panie, W każdej gwieździe Twa mądrość świeci, Lecz gdy nasze oczy ujrzą Twe Słowo, Twe imię przeczytamy w piękniejszych wierszach”. Isaac Watts
Święte i niezbywalne są słowa przesłania chrześcijańskiego mówiące o tym, że objawienie przyszło do nas w ludzkiej postaci w pełni słonecznego blasku, kiedy to wieczne Słowo ciałem się stało, aby zamieszkać między nami.

Mimo iż Bóg w swym trzykrotnym objawieniu udzielił nam odpowiedzi na nasze pytania co do własnej Osoby, odpowiedzi te nie leżą bynajmniej na wierzchu. Muszą być odnalezione przez modlitwę, długie rozmyślania nad spisanym Słowem Bożym oraz przez gorliwą i zdyscyplinowaną pracę.

Światło jest jasne, zobaczyć je mogą jednak tylko ci, którzy duchowo przygotowani są do tego, aby je dostrzec. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.(Mat. 5,8) Jeśli chcemy wyrobić sobie jasny pogląd na atrybuty Boga, musimy wyrzec się pewnych cisnących się nam słów takich, jak: właściwość, cecha, jakość - które są właściwe i potrzebne, gdy rzecz dotyczy istot stworzonych, lecz całkowicie nieodpowiednie, gdy mówi się o Bogu, Musimy przełamać w sobie nawyk myślenia o Stwórcy tak, jak myślimy o dziełach Jego stworzenia. Zapewne myślenie bez słów jest niemożliwe, lecz jeśli pozwolimy sobie myśleć niewłaściwymi słowami, wkrótce przyswoimy sobie błędne pojęcia, gdyż słowa dane nam do wyrażania myśli mają skłonność do przekraczania właściwych sobie granic i do determinowania treści myśli. „Ponieważ nic nie jest tak łatwe jak myślenie - powiada Thomas Traherne w swoich „Wiekach medytacji” - nic nie jest tak trudne jak poprawne myślenie” Jeśli kiedykolwiek myślimy poprawnie, to powinniśmy to czynić wtedy, gdy myślimy o Bogu.

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

środa, 4 lipca 2012

Przymioty Boga, czyli prawda o Bogu

O niewypowiedziany Majestacie, moja dusza pragnie ujrzeć Ciebie. Wołam do Ciebie z prochu. Mimo iż rozpytuję o Twoje imię, pozostaje ono tajemnicą. Jesteś ukryty w świetle, do którego żaden człowiek nie ma dostępu. Tego, kim jesteś, nie sposób dociec ani wyrazić, gdyż chwały Twej nie da się opisać. A mimo to prorocy i psalmiści, apostołowie i święci dają mi nadzieję, że mogę w jakimś stopniu poznać Ciebie. Modlę się, abyś cokolwiek uznasz za stosowne, raczył mi objawiać i dopomógł mi odszukać skarb cenniejszy od rubinów lub czystego złota, gdyż z Tobą będę żył, gdy znikną gwiazdy zmierzchu i oddalą się niebiosa: wtedy tylko Ty pozostaniesz. Amen.

Poznanie przymiotów Boga nie jest zajęciem nużącym ani trudnym i dla oświeconego chrześcijanina może stanowić fascynujące doświadczenie duchowe. Dla duszy spragnionej Boga nie ma nic wspanialszego: „Nic tylko siedzieć i myśleć o Bogu Cóż to za radość! Snuć myśli i wdychać Boskie Imię. Nie ma większej rozkoszy na ziemi.” Frederick W. Faber

W tym miejscu wydaje mi się nieodzowne wyjaśnienie znaczenia słowa „przymiot” przyjętego w tej książce. Nie pełni tu ono roli pojęcia filozoficznego ani teologicznego. Za „atrybut” autor przyjmuje wszystko, co poprawnie może być przypisane Bogu. W naszym ujęciu przymiotem Boga może być wszystko, cokolwiek Bóg w jakikolwiek sposób objawił jako prawdą o sobie.

Takie określenie rodzi z kolei pytanie o ilość atrybutów Boskich. Myśliciele religijni wypowiadają różne zdania na ten temat. Niektórzy upierają się, że atrybutów tych jest siedem, lecz Frederick Faber opiewa „Boga o tysiącznych atrybutach”, a Charles Wesley powiada: „Radośnie wyznajemy Twe atrybuty, Chwalebne i niezliczone.”

Rzecz jasna cytowani poeci wychwalali Boga, a nie liczyli Jego atrybutów, lecz mądrzej chyba postąpimy podążając za przenikliwością zachwyconego serca niż za wyważonymi racjami teologów. Jeżeli przymioty są prawdziwymi cechami Boga, możemy obyć się bez ich numeracji. Co więcej, w naszych rozważaniach nad istotą Boga liczba atrybutów jest bez znaczenia, gdyż i tak przyjrzymy się zaledwie kilku z nich.

Jeżeli przymiot wyraża prawdę o Bogu, jest także tym, co może być przez nas odbierane jako prawda o Nim. Bóg, będący nieskończonością, posiada atrybuty, o których nie mamy żadnego pojęcia. Atrybut, jak wiadomo, jest koncepcją mentalną, odpowiedzią na Boskie samoobjawienie. Jest odpowiedzią Boga na nasze pytania Jego dotyczące.

Jaki jest Bóg? Jakim jest Bogiem? Czego możemy od Niego oczekiwać - dla nas i dla wszystkich stworzonych przez Niego rzeczy? Nie są to pytania jedynie teoretyczne. One dotykają głębi ducha ludzkiego, wpływają na życie, charakter i los człowieka. Jeśli pytania te zadajemy z szacunkiem, a odpowiedzi na nie szukamy w pokorze, nasz Ojciec w niebie na pewno się ucieszy. „Gdyż On pragnie, abyśmy oddawali się poznawaniu i miłości” - pisze Julian z Norwich - „aż do czasu, gdy zostaniemy zaspokojeni w niebie... Gdyż ze wszystkich rzeczy tylko oglądanie i miłowanie Stwórcy uczyni duszę mniejszą we własnych oczach, a napełni ją najbardziej bojaźnią, prawdziwą łagodnością i ogromem miłości do swych braci chrześcijan”.

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

wtorek, 3 lipca 2012

Bóg weźmie duszę pod rękę

To, że takiego Boga dusza może poznać jedynie w intymnym obcowaniu, z dala od ciekawskich oczu żądających dowodu, stanowi paradoks najtrafniej wyrażony przez Fredericka W. Fabera: „Ciemność dla intelektu, Lecz światło słońca dla serca.” Ta myśl jest rozwinięta przez (anonimowego) autora -słynnego choć niewielkiego objętościowo dzieła pt. „The Cloud of Unknowing" („Obłok niepoznawania”). „Przybliżając się do Boga - powiada - szukający Go człowiek odkrywa, że istota Boska zamieszkuje w ciemnościach, ukryta za obłokiem niepoznawania. Nie powinno go jednak to zniechęcać, powinien natomiast powierzyć swe pragnienia i czyste zamiary Bogu. Chmura odgradza poszukującego od Boga i dlatego poszukujący nigdy nie może zobaczyć Boga wyraźnie - ani dzięki światłu zrozumienia, ani poprzez swoje uczucia. Ale przez łaskę Boga wiara zdolna jest przedrzeć się do Obecności Boskiej, jeśli tylko poszukujący zawierzy Słowu i na  nim się oprze”.

Michał de Molinos, hiszpański święty, tego samego nauczał. W swym „Przewodniku duchowym” powiada, że Bóg weźmie duszę pod rękę i poprowadzi ją drogą czystej wiary, powodując by zrozumienie pozostawiło za sobą wszelkie rozważania i racje, On zaś pociągnie ją dalej naprzód. W ten sposób za pomocą prostej i niepojętej wiedzy płynącej z wiary On spowoduje, że dusza pod skrzydłami miłości będzie dążyć jedynie do swego Oblubieńca”.

Za takie nauczanie de Molinos został potępiony przez Inkwizycję i jako heretyk skazany na dożywotnie więzienie. Wkrótce tam umarł, lecz jego nauka pozostanie wiecznie żywa. De Molinos tak powiedział o duszy chrześcijańskiej: „Niech uzna, że cały ten świat i najznakomitsze koncepcje najmądrzejszych umysłów nic nie mogą jej powiedzieć, że dobroć i piękno jej Umiłowanego nieskończenie przewyższa całą wiedzę ludzką, niech pozwoli się przekonać, że wszystkie stworzenia są zbyt prymitywne, aby wskazywać jej drogę i prowadzić do prawdziwego poznania Boga. Powinna zatem iść za swoją miłością nie dbając o rozumienie. Pozwólmy jej kochać Boga w Jego własnej postaci, a nie w takiej, w jakiej maluje Go nasza wyobraźnia”.

„Jaki jest Bóg”? Jeśli pytanie to przeformułujemy na: „Jaką postać ma Bóg?” - nie ma na nie odpowiedzi. Lecz jeśli rozumiemy je jako: „Co Bóg nam objawił o sobie, aby rozum nasz pełen czci mógł Go pojmować”? - potrafimy na nie, jak sądzę, dać odpowiedź pełną, i nas zadowalającą. Mimo że imię Boga pozostaje tajemnicą, a Jego istota jest niepojęta, On sam przez swoją opiekuńczą miłość objawił nam kilka swoich cech, które nazwać możemy przymiotami Boga.

Najwyższy Ojcze, Królu niebieski,
Tobie teraz pragniemy śpiewać,
Radośnie wyznawać Twe atrybuty.
Chwalebne wszystkie i niezliczone.
Charles Wesley

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”

poniedziałek, 2 lipca 2012

Czy dosięgniesz głębin Boga?

Jeśli to, co uważamy za Boga, Nim nie jest  jak mamy zatem myśleć o Nim? Jeśli Bóg jest naprawdę niepojęty, jak Go określa Credo, i nieosiągalny, jak Go nazywa Paweł - jak mogą chrześcijanie uczynić zadość swej tęsknocie za Nim? Tchnące nadzieją słowa: „Pojednaj się, zawrzyj z Nim pokój” (Hiob 22:21) mimo upływających wieków pozostają żywe. Lecz jak możemy poznać kogoś, kto wymyka się wszelkim naszym wysiłkom umysłu i serca? I jak możemy być odpowiedzialni za poznanie czegoś, co nie może być poznane? „Czy dosięgniesz głębin Boga”? - zapytuje Sofar z Naamy. „...dotrzesz do granic Wszechmocnego? Wyższe nad niebo. Przenikniesz? Głębsze niż Szeol. Czy zbadasz?".(Hiob 11:7-8) Również Pan nasz powiada „Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. (Mat. 11:27)

Ewangelia według Jana ukazuje bezsilność umysłu ludzkiego wobec wielkiej tajemnicy, jaką jest Bóg, a Paweł w swym 1 Liście do Koryntian naucza, że Bóg może być poznany jedynie wówczas, gdy Duch Święty w spragnionym sercu sam się objawi. Podobieństwo natury człowieczej do Bożej rodzi tęsknotę za poznaniem Niepoznawalnego, za zrozumieniem Niepojętego, za dotknięciem i zaznaniem Nieosiągalnego. Głębia wzywa głębie. Podobnie dusza - mimo że skażona i przykuta do ziemi przez wielkie nieszczęście, które teolodzy zwą upadkiem - wyczuwa swe pochodzenie i tęskni za powrotem do swego Źródła. Jak można tę tęsknotę zaspokoić? Odpowiedź Biblii jest prosta: „przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego”. W Chrystusie i przez Chrystusa Bóg otwiera się na nas do końca, mimo iż ukazuje się nie aby nas przekonywać, lecz aby dać nam wiarę i miłość. Wiara jest zmysłem wiedzy, a miłość - doświadczenia. Bóg zszedł przez wcielenie w Chrystusa, przez odkupienie grzechów pojednał nas ze Sobą, a my przez swą wiarę i miłość przychodzimy i powierzamy się Jemu.

„Zaprawdę Bóg jest nieskończenie wielki” - powiada wierny piewca Chrystusa Richard Rolle „większy niż potrafimy to sobie przedstawić, ...niepoznawalny przez istoty stworzone i niemożliwy do pojęcia w swym jestestwie. Lecz gdziekolwiek serce zaczyna płonąć pragnieniem Boga, staje się zdolne do odczuwania niestworzonego świata, a zainspirowane i natchnione łaskami Bożymi może zasmakować radości nieba. Wielkość Boga przenika wszystkie rzeczy widzialne i zbliża nas ku słodyczy życia wiecznego... Miłość jest prawdziwie doskonała, gdy wszystkie zamiary umysłu, cała sekretna praca serca wznoszą się ku miłości Boga”.(Richard Rolle „Zadośćuczynienie za życie” "The Amending of Life")

A.W. Tozer  z książki „Poznanie Świętego”